Opony wytrzymaly z wkladkami ( ale juz sa prawie lyse z przodu) a teraz glowny punkt programu, otoz zalozylem nowy gaznik ktory mial poprawic osiagi i ulatwic troche ustawienie, i udalo mu sie tylko przedobrzylem, po okolo 10 min ustawiania ( jak byl cieply juz) startowal jak glupi, nabral takiego kopa ze az nie wierzylem, do predkosci maksymalnej sie nie rozpedzilem bo mi parkingu braklo, musialem hamowac. Ale jak podjechalem sprawdzic temperature to byla relatywnie niska, moglem dotknac radiatora, i byl bardzo cieply ale nie goracay, to krecilem iglicami dalej - blad, tak go rozregulowanelm ze nie bylem w stanie powrocic do tego idealnego ukladu, dzisiaj moze bede znow probowal. Ale dla ludzi z krakowa ( Bugi wiem ze masz daleko ale...) jest fajne "pole" wysypane szutrem, czy drobnym zwirem, dzisiaj sprawdze jak tam sie jezdzi, ale wydaje mi sie ze fajnie. Pozatym udalo mi sie rozwiazac problem ze skretem przy przyspieszaniu, dawniej nie mialem mozliwosci skrecac, bo przod do gory sie podnosil, wystarczy ze polozylem bardziej przednie amory, i juz lepiej!!
Pozdrowienia
*edit: zapomnialem dodac, uszkodzenia : porysowane troche podwozie, i podkladka na silniku zostala "przepilowana" do polowy przez srube na ktorej siedzi

fajnie nie?? ( nie!:(:()