Monologów ciąg dalszy

może jak ktoś będzie się zastanawiał nad zakupem "Bronka" wpadnie na ten temat to przyda mu się garść informacji.... auto jeszcze nie jeździło, bo nie ma pakietu

póki co się zbroi

Wymieniłem z przodu półosie na pełne kardany, przednią aluminiową podstawę wahaczy, L+P wahacze, kompletna zwrotnica... i tu pojawia się problem.
Po zmontowaniu zwrotnicy koło nie jest w stanie opuścić się "do końca" na tyle na ile pozwala amortyzator i reszta elementów.
Zaznaczyłem na zdjęciu na żółto punkty oparcia - niestety miniatury na forum są zbyt małe by cokolwiek dostrzec - polecam "wejść" w zdjęcie, będzie większe


Te blaszki, to puszka po piwie wypełniająca szparę pomiędzy łożyskiem a zwrotnicą.
Wszystkie łożyska obsadziłem na puszce albo folii aluminiowej - wszystko siedzi ciasno, obraca się luźniutko i nie ma żadnych luzów.
Ogólnie rzecz biorąc to po podniesieniu auta, gdy amor się wysunie, zwrotnica opiera, ale nie klinuje się na wahaczu, w miejscu gdzie jest teoretycznie przestrzeń aby mogła się poprawnie jeszcze bardziej obrócić - zaznaczyłem miejsca na żółto.
Myślę czy by lekko nie podpiłować zwrotnicy/wahacza by zrobić miejsce aby wahacz mógł pójść jeszcze ciut niżej.
U podstawy wahacza w miejscu obsadzenia przy ramie jest dodatkowe plastikowe wysunięcie (taki język), na którym teoretycznie w "najgorszym wypadku" wahacz powinien się oprzeć - taki ogranicznik jego ruchu.
Teraz do niego brakuje kilka milimetrów - pytanie, czy jest sens?
Chodzi o to, by w przypadku dołka, kolo mogło w nie wpaść... z drugiej strony, im większe opuszczenie koła w dół, tym przy gwałtownym poderwaniu koła do góry, większe naprężenia.
Z drugiej strony, jak koło nie wpadnie w dołek, będzie to powodowało przechylenie całego modelu i potencjalną utratę przyczepności tylnego koła.
BTW, obejrzałem sobie przedni dyferencjał, pozytywnie zaskoczyła ogromna metalowa(?) zębatka - ciekawe co jest w środku... czy również elementy metalowe, czy plastiki.

Niestety grzebie przy autku od czasu do czasu w środku nocy

stąd wolny postęp prac, ale zabawa jest przednia

Może nazwy którymi się posługuję są nieprawidłowe, ewentualnie proszę o korektę

Zakupiłem także drążki kierownicze w celu wymiany tych co są przykręcane od zwrotnic do wieży... niestety są na nich zbyt duże luzy "na kulce".
Plastiki są sztywne jak diabli, powoduje to niewielkie chybotanie koła na boki.
Czy to jest prawidłowa sytuacja? czy odpuścić i suszyć głowę chińczykowi że sprzedał bubel? Bo ten element jest oznaczony jako "uniwersalny" i faktycznie można go montować wszędzie bo pasuje (numer 06048 jako zamiennik dla plastikowego 08042)
O ile w miejscu gdzie jest serwo i mechanizm skrętu (jako pod te dedykowane drążki sterujące), w tej płaszczyźnie (w poziomie) luzów nie ma, ale jak skręci się je w pionie, niestety są luzy.
Póki co odpuściłem ich montaż....
Wynikł kolejny "problem", przyjrzałem się nowemu serwu, będę musiał coś pokombinować, bo obsadzenie go w fabrycznym miejscu powoduje niemożność pełnego skrętu w jedną ze stron - ten pierwszy drążek przenoszący skręt z serwa na układ kierowniczy opiera się na korpusie serwa - pomimo skręcenia go na 3ciej pozycji, najbardziej oddalonej realizującej największy możliwy promień skrętu.
Musiałem ograniczyć na pilocie sterowanie... ale to musi zostać poprawione

Musi być wszystko "pro" i nawet jak później skręcę na najostrzejszą pozycję nie ma nic nigdzie haczyć

Pozdrawiam wszystkich (i tych nie) zainteresowanych
